O autorze
Emigrantka z wyboru.
Matka.
Już nie-żona.
Kobieta w podroży – jeszcze się boi, ale już chce ruszyć w drogę... i zacząć od nowa...

Zapach chloru, czyli pierwsze oznaki zdrady

Niby to ten nasz kochany facet ale coś jakby się zmieniło. Jakiś on taki nie-nasz. Oczywiście powodów może być wiele ale też może być powód ten jeden czyli ...

Nagle okazuje się, że twoja przyjaciółka wcale nie wpada do ciebie na kawkę ale po co innego i tak na prawdę do kogoś innego. Szok. Wściekłość ogromna, pragnienie zemsty, bezsilność...
Znajome, prawda?

U każdej było podobnie
Facet do tej pory zaharowany, zmęczony, cierpiący na ustawiczny brak czasu nagle znajduje w swym napiętym do granic możliwości harmonogramie lukę na siłownię, basen (sic!) czy bieganie. Nagle kończy się jadanie w 'fastfódach' czy innych knajpach serwujących fryty, kebaby, hamburgery. Nagle nasz umęczony mężczyzna, ojciec naszych dzieci SAMODZIELNIE przygotowuje sobie ZDROWE posiłki typu – owsianka, sałatki, grillowanego kurczaka (tylko chudziutką pierś! Żadnych tam skrzydełek czy nóżek!) co popija wodą z cytryną.

Na początku widzimy same plusy takiej sytuacji – odpada nam gotowanie pod męża/ partnera (do tej pory zawsze były kłótnie, że prawdziwy obiad to mięso a nie jakieś pierożki, papryczki nadziewane itp.), nie ma gderania przy śniadaniu, bo facet rozjaśnionym wzrokiem wpatruje się w tarczę zegarka i czeka 5 min – nie mniej ani nie więcej - żeby owsianka 'doszła'.

A że się mijamy czy jak on wraca z siłowni, basenu, biegania to my już prawie śpimy … No cóż... Serce rośnie, gdy widzimy, że nasza połówka dba o siebie i zdrowo się odżywia. Bo żeby mówić od razu o zdradzie to przecież to jest gruba, gruba przesada.

Koniec z McDonaldem czy KFC, w weekend za to całą rodziną jedziecie do fajnej knajpki na fajne jedzenie. Niefajnie? Dla mnie bomba! Ale to, że nie bardzo macie o czym rozmawiać, bo Z. przyklejony do komórki to już inna sprawa...

I takich sytuacji jest coraz więcej i więcej i już wcale nie jest tak fajnie. Z każdym dniem czujemy się coraz bardziej samotne w tym związku, niepewne, maleńkie i nieszczęśliwe coraz bardziej.

Ukradkiem jemy kanapki z pasztetem i ogórkiem, kupując słodycze tłumaczymy samej sobie że to dla dzieci a w nocy, ukradkiem, pożeramy całą czekoladę.

No bo głupio jeść jajecznicę z kiełbasą, pomidorkiem z kromeczką chleba gdy facet patrzy na nas ironicznie i zajada owsianeczkę z bananem. Więc też jemy owsianeczkę a potem (jak już pójdzie do pracy) szybko robimy kanapki żeby poprawić.

Do tego WSZYSCY chwalą jego wytrwałość (ile zrzuciłeś?? Wow, nie do wiary!), podziwiają rysującą się coraz wyraźniej pod koszulką muskulaturę. Z. tryska dowcipem, radością, entuzjazmem. Jest dla wszystkich ale nie dla ciebie. Robisz dobrą minę do złej gry i udajesz, że cieszą cię te wszystkie achy i ochy.

Wracacie do domu (nie za późno broń boże, bo sen to zdrowie!)– ty troszkę pijana, humorek jest i może by tak coś tego teges? Ale Z. szybko się przebiera w strój do biegania, rzuca w pośpiechu „Idę pobiegać” (wow! Dobrze, że powiedział bo byś się nie domyśliła!) i już go nie ma.


Nie dajesz za wygraną – zakładasz seksowną bieliznę i czekasz, czekasz, czekasz...
Rano budzi cię alarm a z kuchni unosi się zapach owsianki i radosne podśpiewywanie.
kolejny dzień..
Trwa ładowanie komentarzy...